Trzy miesiące to jeszcze i tak nie najdłuższa przerwa jaką zrobiłem w blogowaniu/filmowaniu/whatever. Teraz skrobię mimo, że mi się nie chce i nie wiem o czym, znowu tylko po to żeby coś naskrobać. Może w trakcie tego skrobania mnie natchnie i nagle wrócę do regularnego pisania? Ech... chyba muszę znowu rozszerzyć zakres tematyczny bloga, bo jakoś nie wyobrażam sobie napinania się w celu nasmarowania notki na jakiś temat, na który zupełnie nie mam weny.
W końcu blog nosi tytuł "minimalizm gadżeciarza", a skoro gadżeciarz, to nerd, a jak nerd, to i gracz w różne gry. Zresztą to już wiecie. Może zacznę na niniejszych łamach narzekać na gówniane gry? Czemu nie.
Kontynuując temat gier (segue segue), moje programowanie leży i jęczy. Ale hej, nie z takiego dna już je podnosiłem. Coś tam pamiętam z tego szczątkowego kursu html5, który zrobiłem na code academy, więc nie wszystko w las poszło. Trzeba tylko odgrzebać i iść dalej. Lewa noga, prawa noga.