Dzisiaj chciałem poruszyć temat, który jest poruszany często, ale nadal za mało. Zamiast jednak ględzić wokół, od razu przejdę do przykładu, który to najlepiej ilustruje.
Swego czasu w kiosku przed pracą codziennie kupowałem wafla z colą. Kosztowała mnie ta przyjemność 4 złote i 30 groszy. Niewiele, prawda? Taka mała kwota, akurat wystarcza na wafla z colą.
Ile to na tydzień? Cóż, 5 dni roboczych razy 4,30 - wychodzi 21,50. O, to już średniej wielkości zestaw w McGrzybie.
A na miesiąc? Średnio cztery tygodnie w miesiącu, to pomnożymy przez cztery i... 86 zł. Wow, już dziadowski telefon komórkowy.
To ile to rocznie? Po krótkim wyszukiwaniu w gugielu ustaliłem, że w 2017 jest 250 dni roboczych. Odliczę 20 dni urlopu (powiedzmy, że całego nie wykorzystałem). To 230 dni. Razy 4,30 zł... 989! Całkiem dobry smartfon plus drogie słuchawki!
Wow, jeden wafel z colą dziennie to po roku smartfon? A co po czterech latach? Zobaczmy: 989 x 4 = 3956. You guessed it - cztery lata bez wafla to MacBook Air. Plus chudsza dupa i lepsze zdrowie.
Taka jest potęga kontrolowania i oszczędzania drobnych kwot - a to tylko 4,30 dziennie. Pomyślcie co by było, jakby się udało przyciąć 10 dziennie? Albo 20? I jeszcze doliczając oprocentowanie np. z lokaty?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz