Na papierze pakiety gier zwane "bundle" wyglądają super. Płaci się dolara albo trzy i dostaje kilka gier, na które inaczej niekoniecznie by się zwróciło uwagę, co pozwala tanim kosztem powiększyć swoją bibliotekę i swoje "growe" horyzonty. Gdyby nie humble bundle, to pewnie nie kupiłbym sobie komputerowego Space Hulka - a okazuje się, że plujący recenzenci gówno tam wiedzą. Gra jest super.
Wszystko świetnie, do momentu kiedy zorientowałem się, że moja biblioteka steam jest zapierdzielona ponad 400 tytułami, z których w część grałem może 5 minut przed przejściem do kolejnego, a części nawet nie ruszyłem. Cyfrowy burdel jest może mniej osłabiający niż fizyczny, ale nadal - patrzę na to zatrzęsienie średniawych, mniej lub bardziej "niezależnych" produkcji, i trochę mi słabo.
Nie da się ukryć, że część z nich bardzo dobrze mieć w swojej bibliotece. Wspomniany Space Hulk, Warhammer Quest, czy wersje Star Wars KOTOR przystosowane do nowożytnych maszyn cyfrowych. Jednak czasami gubię się w tym gąszczu i tęsknię za czasami fizycznych nośników, w których moje gry leżały na półce i można było je szybko i łatwo policzyć.
Powstaje też kolejny problem: bundle są tak łatwe do kupienia, że pieniądze wyciekają z portfela - co prawda nieduże, ale zawsze - a my się przyzwyczajamy do odpakowywania co chwila nowej gry. I nagle trudno jest grać w to, co się już ma, skoro nowe kusi swoją nowością i niską ceną.
Odsubskrybowałem się od wszystkich bundli już jakiś czas temu. Mam wystarczająco gier, żeby mi starczyło praktycznie do końca życia. Poza tym ostatnio gram głównie na konsolach i iPadach - na które bundle mi nic nie dają. Jak o tym pomyślę, to pewnie kontynuacja poprzednich praktyk doprowadziła by w końcu do biblioteki steam liczącej kilka tysięcy pozycji - a z tym to już mógłbym chyba tylko usiąść i zapłakać.
Teraz pozostaje tylko zrobić porządek w bibliotece. W część gier po prostu nigdy nie będę grał - trzeba je wypieprzyć w cholerę. Następnie należy rozpocząć systematyczne przerabianie wszystkich tytułów. Moim szczytnym celem jest ukończenie, a przynajmniej solidne nadgryzienie, przynajmniej 90% mojej biblioteki. Życzcie mi szczęścia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz