wtorek, 13 czerwca 2017

Małe zwycięstwo - case study

Jak to mówią, mały krok dla gadżeciarza, wielki krok dla minimalisty. Coś nie mam szczęścia do tych różnych sprzętów - jak tylko oddałem xiaomi Najlepszej Żonie(TM), siadł mi ajfon, a zaraz potem siadła mi Lumia 820. Zostałem z iPhonem 3GS i Lumią 435. Oczywiście, zająłem się natychmiast przetrząsaniem Internetu, no bo przecież nie mogę sobie pozwolić na jakieś półśrodki, koniecznie trzeba kupić nowe ustrojstwo z wielkim telewizorkiem holograficznym i lodówką na piwo!
Jednak tytanicznym wysiłkiem woli udało mi się tego nie zrobić. Przed wykonaniem jakiegoś zakupu dobrze jest dokładnie wyliczyć sobie przyczyny, dla których koniecznie musimy mieć daną rzecz. I sprawdzić, czy dotychczasowa rzecz nie radzi sobie z nimi tak samo dobrze.
Zajmę się więc moim konkretnym przypadkiem, bo jestem narcystyczną szują, albo pisanie na blogu pomaga mi radzić sobie z własnymi rozterkami. Jedno z dwojga.

Enyłej, do czego używam smartfona?

- Wykonywanie połączeń telefonicznych. Wiem, że jestem w mniejszości, ale there you go.
- Bardzo okazjonalne pisanie wiadomości tekstowych, w tym za pomocą komunikatorów internetowych.
- Słuchanie podcastów - prawie codziennie i bardzo dużo. Właściwie główna funkcja.
- Mapy. Używam nawigacji rzadko, ale na tyle regularnie, że funkcja ta jest dla mnie umiarkowanie istotna.
- Czasami coś sprawdzę w internecie. Nie kluczowe, ale bywa użyteczne.

Co mnie zdziwiło po zgłębieniu powyższego?
- Nie używam telefonu do grania. Gram mało, tak naprawdę to gry mobilne głównie katuję na srajpadzie.
- Aparat - dobrze, że jest, ale jego jakość jest mi obojętna. Ważne, żeby się dało mapkę czy napis sfotografować, ew. jakiś kod QR sczytać.
- Żadna z powyższych czynności nie wymaga wypasionego ekranu fullHD ani głośników stereło.

Które z funkcji, do których używam smartfona, NIE są dostępne w iPhonie 3GS albo Lumii 435?
- ...

No tak. Decyzja była niełatwa, ale jedyna słuszna. Ja i mój portfel jesteśmy wdzięczni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz