wtorek, 18 kwietnia 2017

Poświątecznie

Święta rozbiły mój rytm blogowania - nie byłem w pracy i w ogóle zapomniałem o pisaniu. Ale kretyńsko.

W każdym razie po drobnym przemyśleniu zdecydowałem się zmienić trochę system, bo jak będę dalej próbował pięć razy w tygodniu skrobać, to się szybko wypalę. Będę więc niniejszym pisał dwa razy w tygodniu - we wtorek (tak jak dzisiaj) w miarę składnie i merytorycznie, i w piątek - nieskładnie i niemerytorycznie.

W święta przemeblowaliśmy z Najlepszą Żoną(TM) nasz duży pokój, w wyniku czego zyskał nowe życie. Teraz zamiast "dwóch w jednym" jest aż trzy: "gabinet", czyli część odgrodzona biurkiem i otoczona regałami z książkami, gdzie można siedzieć, jeżeli chce się wyglądać mądrze, "jadalnia", gdzie można siedzieć przy stole i jeść bądź prowadzić jakieś inne dłubanie, oraz "mostek kapitański", gdzie można siedzieć na kanapie i oglądać Star Treka, rypać na konsolach, czytać bądź wykonywać dowolne inne czilałtowe czynności.

Przy okazji podstępnie podpuściłem Najlepszą Żonę(TM) żeby przeczytała książkę Leo Babauty i w ten sposób również zaraziłem ją minimalizmem - teraz minimalizujemy radośnie razem.

A jeżeli chodzi o gry - zacząłem pisać kolejną, tym razem klon jednego starocia z Atari 2600. Wrzucę w piątek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz