Wczoraj podjęliśmy z Najlepszą Żoną(TM) mały "czelendż", ponieważ obydwoje chcemy ograniczyć spożywanie przez nas różnych nie do końca korzystnych artykułów (w jej przypadku są to lody, w moim - piwo). Uzgodniliśmy, że nie będziemy jeść żadnych słodyczy, lodów, piwa, chipsów, fast foodów etc. - za wyjątkiem wtorków, kiedy to jest dypensa na wszystko co tylko się da. Później może przerzucimy się na raz w miesiącu.
Z kolei ja postanowiłem się przytłoczyć jeszcze jednym czelendżem. Chociaż właściwie trudno tu mówić o przytłaczaniu, bo ja jestem trochę nienormalny i mi takie zabawy sprawiają radość. W każdym razie postanowiłem, że Internetów i tak mam dość w pracy, a nie chcę w domu mitrężyć jeszcze czasu na youtube, i w związku z tym od teraz w domu jedynymi urządzeniami komputerowymi, jakich będę używać, będą konsole, których nie mam jak podłączyć do netu. Oczywiście będą wyjątki - np. gdy trzeba sprawdzić drogę na mapie albo skomunikować się na messengerze z moją grupą RPGową itepe. Ile to potrwa? Nie wiem, na razie powiedzmy że miesiąc, potem się zobaczy.
Brzmi kretyńsko - ograniczać Internet, żeby mieć czas na granie na konsoli. Ale zauważyłem, że spędzam strasznie dużo czasu czytając o grach i szukając nowych, a bardzo mało grając. Co jest kompletnie bezsensowne. O grach jeszcze będą wpisy, bo to temat bardzo mi bliski.
W każdym razie teraz Internety już wiedzą o naszych czelendżach i będzie trudniej w nich oszukiwać. A przynajmniej taką mam nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz