Ostatnio przetrzebiłem jedną ze swoich szafek i wypieprzyłem wielką materiałową torbę pełną papierów. To znaczy papiery wypieprzyłem, torba została. Zadziwiające, co człowiek potrafi trzymać nie wiadomo po co. Jakieś stare zeszyty, zapiski nie wiadomo o czym, losowe kawałki plastiku... wpierdacza się to wszystko do szafy, upycha kolanem i zapomina, do momentu kiedy się ją znowu otworzy - i wtedy "lelum polelum, co ja biedny uczynić mam" i z powrotem się ją zamyka. A ona tam siedzi i w ciemności knuje, a śmieci, gdy nikt nie patrzy, rozmnażają się przez pączkowanie i tylko czekać, aż od jakiejś określonej masy krytycznej zyskają samoświadomość i zaczną zadawać niewygodne pytania.
"Dlaczego trzymasz nas zamknięte w ciemnicy?"
"Co jest poza szafą?"
"Czym jest wszechświat? Po co żyjemy?"
Brrr... dobrze, że się ich już pozbyłem. Do tego zmiotłem rzeczy z biurka, zwłaszcza pojemniki z 129873198 długopisami sterczącymi nie wiadomo w jakim celu. Co, mam coś ręcznie pisać? Niedoczekanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz