poniedziałek, 27 marca 2017

Jak kapitan Picard

Star Trek TNG to mój ulubiony serial wszechczasów, a kapitan Picard to mój idol. Śmiejcie się ile chcecie, ale wyjątkowo w tym momencie jestem śmiertelnie poważny.

Wizja przyszłości w ST bardzo na mnie działa. Nie chodzi o spotykanie obcych z różnymi bruzdami na czole, ale o to, że jest to przyszłość, w której ludzie nie muszą się już martwić o potrzeby materialne, wyzbyli się konsumpcjonizmu i pracują nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą i mogą. I to jest istota tego, co niektórzy nazywają "minimalizmem", inni "prostym życiem", a co tak naprawdę powinno nazywać się "nie marnowaniem swojego życia na pierdoły".

Więc tak. Jak będę duży, to będę jak kapitan Picard. Na początek pewnie wyłysieję, ale kto wie - może za mojego życia naukowcy zatrzymają proces starzenia i za tysiąc lat zostanę kapitanem statku kosmicznego. Jak już mierzyć, to kurde wysoko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz