David Cain jest jednym z moich ulubionych blogerów, od jego wytworu pt. "Raptitude" zaczęło się u mnie wychodzenie z matriksa. Gość pisze ogólnie lajfstajlowo, choć wiele z jego przemyśleń niejako zakrzywia się w stronę tzw. "prostego życia", które teraz nazywamy bardziej hipstersko - minimalizmem.
Najbardziej u niego lubię to, że nie jest pretensjonalny, nie dorabia żadnych kosmicznych ideologii i nawet jego najbardziej szalone posty to w zasadzie tylko eksperymenty myślowe, takie "hacki" dla mózgu, żeby przestawić sposób patrzenia na niektóre rzeczy. Facet po prostu stąpa twardo nogami po ziemi, i w jego wydaniu takie rzeczy jak "mindfulness" (u nas to się chyba nazywa "uważność"), medytacja itepe to po prostu narzędzia, które można wykorzystać do poprawy jakości swojego życia, a nie jakieś "mambo dżambo", które sprawi, że poczujemy energię wszechświata.
Rzućcie okiem. Jest spora szansa, że znajdziecie tam coś, co do was trafi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz