wtorek, 7 marca 2017

Tu smartfon or not tu smartfon

Skoro taki ze mnie minimalista to czemu się nie przesiądę ze smartfona na nokię 3310, albo jeszcze lepiej - na korespondencję na perfumowanej papeterii? To proste. Moim celem jest minimalizm, a nie cofanie się na siłę do poprzedniej epoki. Jestem wielkim fanem nowych technologii i uważam, że znacznie upraszczają one życie. A w minimaliźmie to właśnie o upraszczanie życia chodzi.

Dlatego używam i będę używać smartfonów. Zmiana jest tylko taka, że zamiast mieć ich 20 mam teraz ich znacznie mniej i dojrzewam do mienia jeszcze mniej. I staram się tak z nich korzystać, aby odzwierciedlić moje dążenia.

Jak smartfony upraszczają życie
- Mapy. Zawsze łatwo znaleźć drogę. Są też aplikacje z mapami szlaków w górach. Oczywiście kierowanie się papierkiem ma swój urok, ale dzięki smartfonowi się nie zgubimy choćby nie wiem co. I stracimy mniej czasu na sprawdzanie drogi.
- Aparat. Nie trzeba tarabanić ze sobą dodatkowego klocka. Plus flesz robi za latarkę.
- Odtwarzacz muzyki. Jak wyżej.
- Czytnik e-booków. Wprawdzie wolę Kindla, ale jak akurat go nie mam, to smartfon sprawdza się całkiem nieźle.
- Edycja dokumentów. Prowadzimy z Najlepszą Żoną (TM) budżet miesięczny, który znajduje się na moim dysku google. Dzięki aplikacji do edycji arkuszy kalkulacyjnych możemy wprowadzać wydatki od razu, zanim o nich zapomnimy.
- Pełnowymiarowa przeglądarka internetowa. Duh.
- Gry. Gram od dziecka i nikt mnie nie przekona, że to strata czasu. Owszem, dziubanie kryształków, żeby wyskakiwały z nich gwiazdki to najczęściej strata czasu, ale dla mnie Candy Crush Saga to nie gra tylko jakaś abominacja, której powinno się zakazać prawem Unii Europejskiej. W każdym razie gry traktuję tak samo jak książki.
- Możliwość podłączenia klawiatury i myszki i używania jak komputera - to działa w Androidzie i Windows Phone. Tak naprawdę era, w której możemy mieć jedno urządzenie zastępujące wszystkie pozostałe (telefon, komputer, aparat, kamera, czytnik e-booków, gps, odtwarzacz muzyki) już praktycznie jest z nami.

Jak smartfony utrudniają życie
- Media społecznościowe. Najlepiej wypieprzyć je wszystkie w cholerę.
- Powiadomienia. Ciągłe ćwierkanie i mryganie, że ktoś/coś się domaga mojej uwagi. Rozpraszają, zawracają tyłek, trudno się powstrzymać przed ich sprawdzeniem, a potem i tak się okazuje, że to nic istotnego. Najlepiej wyłączyć.
- Gówniane aplikacje. Wypełnione reklamami, "darmowe", zżerające cenne miejsce w pamięci i udające przydatność. Co jakiś czas najlepiej robić czystkę w telefonie i wychrzaniać to, czego nie używamy. Większość aplikacji, które są "potrzebne" jest do niczego niepotrzebna.
- Smartflony umożliwiają mitrężenie czasu w internetach wszędzie gdzie się znajdziemy. Na to trzeba szczególnie uważać. Przesrywanie czasu w necie jest już i tak wystarczająco złe w domu, ale tam przynajmniej można kompa wyłączyć i schować. Ze smartfonem trudniej to zrobić.

Stary szmelc vs. nowy Chińczyk
Używanie staroci ma wiele zalet. Stary iPhone 3GS ma praktycznie całość funkcjonalności, która sprawia, że smartfony są przydatne, a jednocześnie nie może wielu rzeczy, które są rozpraszaczami w nowszych sprzętach, albo robi je na tyle powoli, że się odechciewa. Oprócz tego jest mały i łatwo się wszędzie mieści, można go też bez problemu obsługiwać jedną ręką. Z drugiej strony mój nowy Xiaomi (wiem, że w rozumieniu standardowego gadżeciarza to już jest staroć, ale dla mnie nadal jest nowy) robi wszystko ekstremalnie szybko i nie ma takiej rzeczy, której by nie sprostał. To obejmuje np. dużą ilość miejsca na mapy, których używam dużo, bo lubię podróżować z Najlepszą Żoną (TM), i długi czas działania na baterii (3 dni w porywach). Pytanie teraz: czy warto porzucać część przydatnej funkcjonalności dla uproszczeń w innych aspektach? Czy po prostu mądrzej korzystać z urządzenia o lepszej funkcjonalności? Miotam się pomiędzy tymi dwoma opcjami i szczerze mówiąc nie wiem, która lepsza, ale powinienem się szybko zdecydować, bo jednym z założeń minimalizmu jest nietracenie czasu na pierdoły, a to właśnie jest pierdoła. Dzisiaj jestem na Xiaomi. Zobaczymy co dalej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz