piątek, 3 marca 2017

Wena chodź

Dzisiaj jakoś mi wena nie chce przyjść na sensownego posta, piszę i kasuję już chyba szósty raz. Na razie oleję, zamiast posta dostaniecie poemat tragikomiczny, który sporządziłem dzieckiem będąc, gdy na dworze lało, a ojciec wręczył mi butle i kazał iść do ujęcia wody oligoceńskiej. Ekhem...

W tą okropną niepogodę
Kazał tatuś iść po wodę

Leje, pada, siąpi, chlupie
Tatuś miał to wszystko w nosie

Idzie Maciuś mokry, biedny
Bo go wysłał tatuś wredny

Z głodu aż drży główka mała
Bo mamusia jeść nie dała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz