Dzisiaj jakoś mi wena nie chce przyjść na sensownego posta, piszę i kasuję już chyba szósty raz. Na razie oleję, zamiast posta dostaniecie poemat tragikomiczny, który sporządziłem dzieckiem będąc, gdy na dworze lało, a ojciec wręczył mi butle i kazał iść do ujęcia wody oligoceńskiej. Ekhem...
W tą okropną niepogodę
Kazał tatuś iść po wodę
Leje, pada, siąpi, chlupie
Tatuś miał to wszystko w nosie
Idzie Maciuś mokry, biedny
Bo go wysłał tatuś wredny
Z głodu aż drży główka mała
Bo mamusia jeść nie dała
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz